Nowe tropy w sprawie kradzieży roweru w Kaliszu

Czy sprawa raz zamknięta przez policję rzeczywiście znika bez śladu? Przykład z Kalisza pokazuje, że nawet po umorzeniu śledztwa, funkcjonariusze nie tracą czujności. Wystarczy nowy trop lub nieoczekiwane dowody, by powrócić do pozornie nierozwiązywalnych spraw – i doprowadzić winnych przed wymiar sprawiedliwości.

Kradzież roweru w piwnicy – początek śledztwa

Wiosną ubiegłego roku na jednym z kaliskich osiedli doszło do włamania do piwnicy w bloku. Skradziono rower wart 4500 złotych. Policjanci zjawili się na miejscu, zabezpieczyli ślady i przesłuchali świadków, jednak żadna z początkowych poszlak nie pozwoliła ustalić, kto stoi za przestępstwem. W efekcie, przy braku wystarczających dowodów, postępowanie zostało zamknięte decyzją o umorzeniu.

Przełom: nowe okoliczności i wytypowanie sprawcy

Choć formalnie sprawa była zamknięta, policjanci z kaliskiego wydziału kryminalnego regularnie powracali do nierozwiązanych kradzieży. W trakcie rutynowych czynności natrafili na informacje, które rzuciły nowe światło na sprawę roweru. Dzięki pracy operacyjnej udało się ustalić, że przestępstwa mógł dopuścić się 24-letni mieszkaniec Kalisza.

Mężczyzna został zatrzymany i przesłuchany. W trakcie rozmowy z funkcjonariuszami przyznał się do włamania i kradzieży. To jednak nie był koniec jego historii.

Więcej przestępstw niż sądzono

Podczas dalszego dochodzenia okazało się, że zatrzymany ma na koncie nie tylko jedną kradzież. Śledczy odkryli, że odpowiada za jeszcze dwa podobne włamania do piwnic w tej samej okolicy. W rezultacie 24-latek usłyszał w sumie trzy zarzuty dotyczące kradzieży z włamaniem. W polskim prawie tego typu czyny zagrożone są karą nawet 10 lat pozbawienia wolności.

Odpowiedzialność nie tylko za kradzież – również dla pasera

Policjanci nie poprzestali na ustaleniu sprawcy włamania. W toku śledztwa zidentyfikowali osobę, która nabyła skradziony rower. Okazało się, że 21-letni mieszkaniec Kalisza zakupił go za 800 złotych. Śledczy zebrali wystarczające dowody, by postawić mu zarzut paserstwa umyślnego. Zgodnie z przepisami, grozi za to kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Dlaczego sprawa jest ważna dla mieszkańców?

Przypadek z Kalisza to praktyczna lekcja dla wszystkich – zarówno ofiar przestępstw, jak i osób nabywających używane przedmioty z niepewnego źródła. Policja podkreśla, że nawet po umorzeniu postępowania możliwe jest jego wznowienie. Każda nowa informacja, zgłoszenie lub dowód mogą mieć kluczowe znaczenie dla przełamania impasu.

Warto pamiętać, że zakup przedmiotów po podejrzanie niskiej cenie, zwłaszcza od nieznajomych, wiąże się z ryzykiem prawnym. Prawo traktuje paserstwo nie mniej poważnie niż samą kradzież, a nieświadomość pochodzenia rzeczy nie chroni przed odpowiedzialnością, jeśli można było podejrzewać, że rzeczy pochodzą z przestępstwa.

Co wynika z kaliskiego śledztwa?

Determinacja i konsekwencja służb mundurowych sprawiają, że nawet sprawy uznane za nierozwiązywalne mogą znaleźć swój finał. Dzięki ciągłym działaniom operacyjnym udało się nie tylko zidentyfikować sprawcę kilku włamań, ale również pociągnąć do odpowiedzialności osobę, która nabyła skradziony rower. Ten przypadek to wyraźny sygnał: policja nie zapomina o nierozwiązanych przestępstwach, a nowe informacje mogą doprowadzić do przełomu nawet po wielu miesiącach.

Źródło: Policja Wielkopolska